Śmiały film
W nagraniu zamieszczonym przez Williams początkowo widzimy zbliżenie na twarz tenisistki, która śpiewa pierwsze wersy utworu pt. „I Touch Myself” zespołu „Divinyls”. W miarę pojawiania się kolejnych słów ruch kamery zaczyna delikatnie się oddalać, a oczom widzów ukazuje się też biust Sereny, zakryty wyłącznie jej rękoma. Cały występ trwa minutę.
"I Touch Myself"
Takie działanie tenisistki to kolejna odsłona kampanii: „I Touch Myself", w której Williams zgodziła się wziąć udział. Ma ona na celu zachęcenie kobiet do regularnego samobadania piersi. Jej początki sięgają 2014 roku, kiedy to właśnie w taki sposób postanowiono uczcić wokalistkę zespołu „Divinyls”: Chrissy Amphlett. Autorka utworu wykonywanego przez Serenę zmarła rok wcześniej na nowotwór piersi. Przed swoim odejściem chciała, aby jej piosenka stała się inspiracją dla kobiet walczących z rakiem. Sama Williams przyznała, że rozebranie się przed kamerą nie było dla niej komfortowe, ale mimo to, zdecydowała się na taki krok:
„Chciałam to zrobić, ponieważ to problem, który dotyka mnóstwo kobiet o różnych kolorach skóry na całym świecie. Wczesne wykrycie jest kluczowe, bo może uratować mnóstwo istnień. Mam nadzieję, że w ten sposób pomogę przypomnieć o tym innym.”
– napisała pod zamieszczonym postem.
W tym roku akcję wspiera także marka: „Berlei”, której Serena jest ambasadorką. Firma stworzyła również specjalny biustonosz – w jego wnętrzu znajduje się napis: „I Touch Myself”, a całość zysku ze sprzedaży produktu zostanie przekazana organizacji: „Breast Cancer Network Australia”.
- Ta niezwykła produkcja to prawdziwa perełka na Netflix. Widzowie i krytycy są absolutnie zachwyceni
- Scenariusz powstał w 10 dni, a film zmienił kino na zawsze. Nikt nie wierzył, że to się uda
- Ten film z 1993 roku to „najlepsza biografia muzyczna wszech czasów”. Ma aż 97% pozytywnych ocen!
- Wszyscy o nim zapomnieli, a to prawdziwa perła. Kultowy film z 1980 roku, który zdefiniował pokolenie
- Billie Eilish wchodzi do kin w 3D. Premiera „Hit Me Hard and Soft: The Tour” już za dwa dni!
- To miał być hit sci-fi, a został uznany za „najgorszą ekranizację wszech czasów”. Mowa o filmie z 1984 r.
- Zapomniane arcydzieło Martina Scorsese. To „najbardziej poruszający film” o kobietach, jaki kiedykolwiek powstał
- Okrzyknięto go „najzabawniejszą komedią wszech czasów”. Hit z 2007 roku powstał z tęsknoty za klasykami
- Oficjalnie wśród „najlepszych filmów wszech czasów”. Nagrodzony Oscarami dramat z 1963 roku to arcydzieło, które musisz znać
- Minęło 85 lat, a nikt nie zrobił tego lepiej. Ten film z 1941 roku to „najlepsza adaptacja w historii kina”